Konferencja prasowa po #RADWPŁ - Wisła Płock

Mariusz Misiura (Wisła Płock):

– Na początku gratuluję wam pięknej historii. Wiem, że dzisiaj obchodziliście święto 115 lat, to bardzo dużo czasu. Przeczytałem na schodach Wisły Kraków takie słowa, że jak kogoś szanujesz, to przygotuj się do niego jak najlepiej. I z takiego szacunku, że będziemy tutaj grali przy praktycznie pełnej publiczności, że właśnie macie swoje święto, to ja chciałem zrobić wszystko, żeby moja drużyna była jak najlepiej tutaj przygotowana, żeby się zaprezentowała jak najlepiej, nie chciała być w tym święcie tłem, ale chciała być głównym bohaterem. Jeszcze raz wam tego gratuluję. Gratuluję mojej drużynie po raz kolejny charakteru, bo bardzo dobrze Radomiak uważam, że wszedł w mecz. Mieliście tę świetną sytuację na 1-0. Świetna interwencja Rafała i tutaj naprawdę pochwalę Rafała i pracę naszego trenera bramkarzy Mariusza Liberdy, bo Rafał bronił bardzo dobrze. Więc straciliśmy bramkę na 1-0 i to było coś niesamowitego, że byliśmy taką małą garstką grupą ludzi, w tym takim powiedziałbym piekiełku, a my potrafiliśmy znaleźć w sobie siłę, podnieść i wyrównać na 1-1.

W drugiej połowie się troszeczkę zagotowało między ławkami, ale już powiem dlaczego. Bardzo jestem takim emocjonalnym człowiekiem, który myślę, że ma z każdym zawodnikiem taką bardzo, może nie bliską, ale taką wewnętrzną relację. I doszedł do nas przed tym sezonem Tomas Tavares, który grał na bardzo wysokim poziomie i miał dwa razy zerwane więzadła krzyżowe. I dzisiaj ten faul, uważam, że z premedytacją, z dużym impetem, gdyby został czysto trafiony, to jest równoznaczne z końcem kariery tego zawodnika, więc to była normalna reakcja w obronie świetnego zawodnika, świetnego człowieka. Dlatego teraz na spokoju z swojej strony mogę przeprosić stronę Radomiaka, że doszło między nami do jakiejś tam, bym powiedział, może i awanturki, ale z drugiej strony to coś pięknego, bo na boisku było dużo walki, dużo zaangażowania. Jeżeli my tam jeszcze podsyciliśmy trochę ogień, to uważam, że to tylko w pewnym momencie było dobre dla widowiska.

Co do już samego meczu uważam, że z takich czystych sytuacji naciągany remis, bo tak więcej klarownych sytuacji miał chyba na początku Radomiak, chociaż ta kontra Ibana Salvadora z Nowaczkiem też mogła zakończyć się inaczej, więc dopisujemy punkt do naszego dorobku. Czwarty mecz z rzędu nieprzegrany. Teraz przed nami odpoczynek i w poniedziałek mecz z Pogonią.

Joao Henriques (Radomiak Radom):

– Radomiak zagrał dobry mecz. Dobrze weszliśmy w mecz, mieliśmy kilka okazji do strzelenia bramki, ale nie trafiliśmy, dobrze bronił też bramkarz. Mieliśmy lepsze okazje, mieliśmy więcej strzałów, więcej posiadania, ale graliśmy z rywalem, który szczególnie w drugiej połowie skupił się na kontratakach i tym, żeby mieć więcej zawodników pod linią piłki. Szukaliśmy wszelkich sposobów, żeby wygrać mecz – skrzydeł, strzałów z dystansu, ale nie strzeliliśmy. Pod koniec pierwszej połowy straciliśmy bramkę z rzutu karnego. To ciężkie, żeby tak stracić gola, bo Wisła nie miała zbyt wiele okazji – okej, 1 lub 2 strzały, kilka dośrodkowań i stałych fragmentów, ale mieliśmy sytuację pod kontrolą. Nie jesteśmy usatysfakcjonowani wynikiem, ale akceptujemy go, bo taka jest piłka. Lepszy zespół na boisku dziś nie wygrał. Chcieliśmy wygrać ten domowy mecz, żeby dać klubowi i kibicom prezent. Ale znowu – mamy jeden punkt, chociaż powinniśmy skończyć z trzema, bo na to zasłużyliśmy, na to świetnie pracowaliśmy i oczywiście w kolejnym meczu chcemy zdobyć na wyjeździe trzy punkty i nadrobić za dzisiaj.

News

2026 © All rights reserved. Copyright by Wisła Płock S.A. Projekt i wykonanie: Hedea.pl